Blog

08.05.2013 |

Dlaczego oszukujemy samych siebie?

„Jeśli powstrzymuję się od mieszania się w sprawy ludzi,
Oni sami troszczą się o siebie.

Jeśli powstrzymuję się od rozkazywania ludziom,
Oni działają sami.

Jeśli powstrzymuję się od głoszenia kazań,
Ludzie sami ulepszają siebie.

Jeśli powstrzymuję się od narzucania ludziom czegokolwiek,
Oni stają się sobą.”

Mistrz Lao-tsy
Człowiek to istota nie tylko biologiczna. Ma też psychikę. Aby istnieć potrzebuje nie tylko oddychać i jeść, ale też dobrze się czuć, a więc mieć stabilną strukturę „JA”. Wiedzieć , kim jest, po co jest i dla kogo jest oraz znać swoją wartość. W skrócie chodzi o poczucie tożsamości i wartości. Aby tę strukturę chronić, ludzie często stosują różne mechanizmy obronne. Lęk jest podstawową przyczyną obronnego samooszukiwania, ucieczki od samego siebie i prawdy. Gdy się boimy, tracimy rozsądek. Oszukujemy się, ale trudno nam to zauważyć. Lubimy dobrze o sobie myśleć i trudno nam sobie uzmysłowić, że nasze myśli i działania to efekt zakłamania i karmienia się iluzją.

Jakub – osiemnastolatek, dusza towarzystwa. Szkoła znajduje się raczej na dolnych szczeblach jego drabiny priorytetów, a dla Ewy jego matki takie zachowanie jest niezadowalające. W związku z czym Ewa stosuje najróżniejsze metody by skłonić syna do nauki. Tłumaczy, stara się zachęcać, a czasem nawet wprowadza kary jako konsekwencje złych wyborów swojego syna. Ewa żyje w przeświadczeniu, że to pomoże, że Jakub się zmieni. Żyje w tej iluzji przez wiele lat ponieważ Jakub za każdym razem obiecuje, że tym razem naprawdę weźmie się do nauki, a ona wierzy w tę jakże „magiczną” przemianę, nie biorąc pod uwagę okoliczności, które świadczą o tym, że będzie wręcz odwrotnie , że obietnice nie zostaną jednak zrealizowane. Po co się oszukuje? Bo prawda jest bolesna – „No tak mój syn nie pójdzie na studia, nie zostanie profesorem, nie spełni moich oczekiwań. Nie mogę do tego dopuścić muszę coś z tym zrobić, nie mogą być złą matką” – myśli Ewa.

Za inny przykład może posłużyć sytuacja Alicji. Jej mąż nadużywa alkoholu. Ona natomiast sądzi, że jest w stanie gadaniem nakłonić go do tego żeby przestał. Uważa że potrafi go przekonać, że wystarczy trochę cierpliwości i dobrych argumentów. To jednak nie przynosi oczekiwanego skutku. Alicja wciąż kreatywnie próbuje zmusić męża do zmiany swojej postawy. Jej zabiegi trwają wiele lat i co charakterystyczne dla osób, które się oszukują, Alicja wciąż jest przekonana, że ma w sobie siłę i moc potrzebną do tego aby zmienić zachowanie drugiego człowieka. Czy to się udaje? Oczywiście, że nie. Alicja ma dobre chęci, ale jej mąż nie. Mało tego im bardziej ona próbuje zmienić jego tym mniej on sam tego chce. Równowaga musi być zachowana. W przyrodzie tak już jest, że im więcej czegoś po jednej stronie tym mniej po przeciwnej.

Przydałby się jeszcze jeden przykład, ale tym razem już trochę inny. Przypuśćmy, że ktoś w rodzinie jest ciężko chory na przykład ojciec lub matka. Naturalnie w tej sytuacji dziecko zostaje zaangażowane do opieki i pielęgnacji nad chorym. W konsekwencji może się później okazać, że jako dorosły człowiek nie da sobie prawa do własnego życia. W takich okolicznościach wewnętrzny konflikt pomiędzy własnymi, bardzo istotnymi potrzebami – bliskości, intymności, miłości, jakich rodzina z której pochodzi nie jest w stanie zaspokoić, a konkurencyjną potrzebą bycia dobrym i lojalnym dzieckiem, powoduje wielkie spustoszenie. Dorosła osoba zakłamuje swoje dorosłe potrzeby i przy pomocy wielu społecznie akceptowalnych przekonań, jakie wyszukuje w swojej głowie, tłumaczy sobie dlaczego to takie dobre i moralnie zasadne, że ona ( bo to najczęściej kobieta) nie odchodzi z domu tylko dzielnie na wiele lat, przejmuje rolę pielęgniarki, poświęcając cały swój czas, energię i uwagę chorej matce lub ojcu. Te historie są czasem bardzo bolesne i trudne, wymagają znalezienia równowagi pomiędzy sobą i własnymi celami życiowymi, a powinnością. Jeśli jednak potrzeby są wypierane, spychane w niebyt, to trzeba będzie zapłacić cenę, bo one się upomną. Źle użyta energia, wraca z podwójnym negatywnym ładunkiem. Człowiek przychodzi na świat, aby przeżyć własne życie, zadbać o swoją wartość, obronić swoje „JA”. Jeśli zapomina o tym i okłamuje się, to jego nieświadomość o tym nie zapomni i da w tej kwestii o sobie znać. Ludzie, którzy chcą zmieniać innych, ponoszą porażkę, która jest druzgocąca dla poczucia wartości. Ludzie, którzy zapominają o swoich potrzebach, cierpią , męczą się i w efekcie chorują na różne psychosomatyczne choroby. Organizm daje znaki, ciągle nam coś mówi, ale człowiek udaje głuchego. Ciągły smutek to nie jest stan normalny. Ciągła złość to także nie jest norma. Mówienie sobie : „jeszcze dam radę”, „nic się nie dzieje”, „ nie mam wyjścia” , to KOPANIE LEŻĄCEGO. Pomyśl , może już wystarczy. Może to pora na PRAWDĘ.

Powrót do bloga