samoocena

Na tę wojnę chodzimy sami. Wroga mamy blisko. Nie musimy go szukać, ani też wysilać się, aby go zniszczyć. Potrafimy szybko, boleśnie i bardzo skutecznie dokopać , dowalić, wygarnąć.

KOMU?

Samemu sobie!

Chyba nie ma ani jednej osoby, która by nie miała w swoich doświadczeniach takiego zdarzenia, gdy sama się beszta i obraża bezwzględnie , nazywając się beznadziejnym, głupim czy dennym. Gdy takie sytuację są rzadkie to pewnie nie warto się tym zajmować, ale gdy w twoim stosunku do siebie dominuje ten gorzki ton i większość dialogu jaki ze sobą prowadzisz jest nasycony krytyką i jednostronnym negatywnym widzeniem siebie, to warto abyś zagłębił się w dalszą część tego tekstu.

To czy siebie poniewierasz czy też umiesz siebie obronić, zależy od tego co masz w swojej głowie na swój temat. Człowiek gdy się rodzi to nie ma w głowie tego kim jest, dlaczego jest i dla kogo jest. Jest białą kartką, która zostanie zapisana. Rodzice to pierwsze i bardzo ważne osoby, które te zapisy robią. Sądzę, że większość z nich nie wie jak ogromnie ważna jest ich rola. Często też nie rozumieją, na czym ta rola właściwie ma polegać. Zamiast rodzicami są „nauczycielami”, „stróżami”, „sędziami”, ale nie rodzicami. To zupełnie inne role. „Nauczyciel” – pouczy, dopilnuje, pokarze, ukarze brak zaangażowania, nagrodzi gdy zauważy zdyscyplinowanie. „Stróż” – przypilnuje, dowie się, wyśledzi, skontroluje, zabroni, nie dopuści. „ Sędzia” – osądzi, skonfrontuje, wyśledzi, skrytykuje, przyłapie.
Chyba już sam widzisz, że to zupełnie inna rola niż rodzica. Dobre rodzicielstwo to troska, empatia i opieka. To wychodzenie naprzeciw potrzebom swojego dziecka, dopasowywanie się do jego możliwości, zauważanie jego uczuć i stanów emocjonalnych, dawanie mu przestrzeni, tak aby mogło decydować ,czy chce skorzystać z opieki rodzica, czy też chce samodzielnie sobie poradzić. To akceptowanie decyzji dziecka, jego pomysłów, planów. To dyskutowanie i korygowanie dziecka poprzez rozmowę i słuchanie tego co ono ma do powiedzenia. To również stawianie dziecku granic, tak aby widziało, że nie na wszystko może sobie pozwolić, że są rzeczy, których rodzic nie odpuści. To dojrzałość i pewność siebie, to siła, która płynie z mądrości życiowej i wielu doświadczeń. Dzieci takich rodziców nie wojują ze sobą. Potrafią iść przez życie z podniesioną głową i rezolutnie radzić sobie nawet z bardzo trudnymi wyzwaniami. Dostały w dzieciństwie to co powinny : spokój, akceptację , miłość, uwagę i empatię. Dojrzały rodzic nie poniża swojego dziecka, nie ubliża mu i nie zawstydza.

Ale są domy w których rodzice nie dawali swoim dzieciom okazji do uwierzenia w swoje możliwości, wątpili w ich talenty, złościli się, gdy im coś nie wychodziło, stosowali kary. Te dzieci nie miały oparcia w swoich rodzicach, nie miały komfortu emocjonalnego – nie zwierzały się i nie budowały w tych relacjach, swojego wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa. Rodzice niedojrzali nie posiadają wysokiego poczucia wartości, a więc nie mogą go dać swoim dzieciom.
Wyobraź sobie, że tuż po swoich narodzinach dostajesz wielki kosz. To w nim gromadzisz informacje, które albo dodają ci energii, nadziei, rozwijają twoje zdolności, pobudzają pragnienia i zapewniają dobre samopoczucie, albo zabierają ci energię , pozbawiają pewności siebie, sprawiają, że czujesz się niepotrzebny, winny, przestraszony i wyobcowany. W tym koszu mogą być „pyszne owoce”, ale mogą być też „ kamienie”.

Jeśli nosisz kamienie to pamiętaj, że sam sobie ich nie włożyłeś, że to kłamstwa, które ktoś kogo kochałeś , nieświadomie lub świadomie ci wdrukował. Dlaczego to kłamstwa, skoro w nie wierzysz? Otóż to na pewno kłamstwa, bo każdy człowiek ma w sobie zarówno dobre cechy jak i te, które uważamy za złe. Każdy ma w sobie mocne i słabe strony. Mówienie sobie : „Jestem brzydka , głupia, do niczego się nie nadaję i zawsze i wszystko zepsuję i zniszczę”. Toż to wierutne kłamstwo. Może nie widzisz, że masz ładne zęby lub śliczne oczy. Może nie chcesz zobaczyć, że prawo jazdy zdałeś za pierwszym podejściem, że jesteś empatyczna i zawsze pomagasz innym, że od dwudziestu lat żyjesz, a od kilku lat samodzielnie się utrzymujesz, że masz przyjaciela, który Cię ceni i dla którego jesteś ważną osobą. Czyżby to nic nie znaczyło? Ale tak właśnie jest, gdy w koszu nosisz „kamienie”. Nie dostrzegasz swoich sukcesów. Uważasz, że sukces to coś niezwykłego, nieprzeciętnego. Ciągle czekasz na to, aby zasłużyć na pochwałę we własnych oczach, to ciągle nie ten moment. Nie nauczyłaś się tego w domu rodzinnym i nie wiesz, że warto pochwalić się za każdą dobrze wykonaną rzecz, za dobrą zupę , za miłą rozmowę, za uśmiech, za żart, za normalny dzień. Zobacz ile lat poświęciłeś na to, aby potwierdzać te wszystkie „kamienie” które nosisz. Ale nie musisz tego robić i zacznij od razu. Od dziś poświeć 5-10 lub 15 minut na to, aby poczuć wdzięczność za to co masz. Skup się tylko na tym i zobacz za co możesz być dzisiaj wdzięczny. Nie skupiaj się na tym czego nie masz, za czym tęsknisz, kogo chcesz zmienić, ale zobacz co tak naprawdę masz i co jest wokół ciebie. Oglądanie swoich braków i niedostatków to wyczerpujące zajęcie. Smutek i żal to uczucia zabierające energię. Zostaw je na jakieś 10-15 minut. Sprawdziłam to bardzo dokładnie. Stosuje to dość regularnie i dostrzegam efekty. Lubię te chwile, gdy myślę o tym co mam. To bardzo twórcza praca. Ja to robię właśnie tak:
Jestem wdzięczna za to, że jestem zdrowa.
Jestem wdzięczna za to, że moje dzieci są zdrowe.
Jestem wdzięczna za to, że uśmiechałam się dziś często.
Jestem wdzięczna, że dałam radę załatwić połowę spraw jakie dziś sobie wyznaczyłam.
Jestem wdzięczna, że mogłam chwilę odpocząć.
Jestem wdzięczna za to, że mój syn potrafi wyrażać złość w stosunku do mnie, bo to oznacza, że czuje się bezpieczny i może wyrażać wszystkie uczucia.
Jestem wdzięczna za to, że mam dobrego męża, który mnie kocha.
Jestem wdzięczna za piękną pogodę i zieleń wkoło.
Jestem wdzięczna za to, że mam pracę i że ją lubię wykonywać.
Jestem wdzięczna za to, że mój pies tak ładnie na mnie patrzy i jest tak miłym i wiernym stworzeniem.
Jestem wdzięczna za to, że zrobiłam dziś dobre „pesto” i wszyscy się nim zajadali.
Jestem wdzięczna za spotkanie z przyjaciółką, za nasz wspólny wyjazd do Biebrzy, za zobaczenie bobra, łosia, liska, sarenki i żmii zygzakowatej oraz tego, że żadnej z nas nie ukąsiła.
…………………………………………………………………itp.

Wsłuchaj się w szept swojego serca i usłysz, że ono najbardziej na świecie potrzebuje wewnętrznego spokoju. Wdzięczność nie zastąpi tego wszystkiego co powinieneś dostać od swoich bliskich, gdy byłeś dzieckiem, ale pomoże Ci poczuć się lepiej i spokojniej. Stosuj tą metodę przez miesiąc. Rozwijaj w myślach każde z tych zdań i oglądaj swoje życie z perspektywy człowieka, który posiada bardzo ważne rzeczy i jest tego świadom. Sprawdź czy to coś zmienia w twoim życiu i rozumieniu swojej sytuacji. To początek zmian, nie poddawaj się. ZACZNIJ!

OUR RECENT WORK

Envato Sting01
Graphic Design / Illustration / UI
zobacz więcej...
Project Title02
Design / Graphic Design
zobacz więcej...
Project Title03
Illustration
zobacz więcej...

OUR RECENT NOTES